Bezpieczny cykl sterydowy - Jak zachować dobrą formę w każdym wieku?

Testosteron

Jak podnieść testosteron

Chciałbym przedstawić moją przygodę z odblokiem, a raczej z wyleczeniem się z nerwicy, depresji, zmęczenia, zniechęcenia, słabego snu, drażliwości, strachu, stresu, brakiem motywacji, brakiem siły, odczuwaniem mocnego bólu przy jakimś bólu i może kilka innych objawów się jeszcze znajdzie.

Kiedyś lekarz powiedział mi, że w moim wieku powinienem mieć 2x więcej testosteronu, bo przez to mam te słabości, brak motywacji do pracy, ciągłe zmęczenie i brak głębokiego snu.
Teza postawiona była w ten sposób, że czymś kiedyś się zablokowałem i spadł mi testosteron. Być może po ciężkiej kontuzji kolana się zniechęciłem do grania w piłkę nożna. Grałem w piłkę około 13 lat i nieźle mi szło. Po kontuzji musiałem sobie odpuścić i być może to przyczyniło się do zaniedbania i depresji. Podejrzewam się o ten stan, że to on załamał mnie i poziom testosteronu mi drastycznie spadł i pojawiła się nerwica i depresja.
Lekarz stwierdził, że właśnie z powodu niskiego testosteronu pojawił mi się te objawy. Czyli coś tożsamego do zablokowania się po cyklu sterydowym, mimo iż wtedy niczego nie brałem. Lekarz postanowił mnie leczyć biosteronem.

 

Oto wyniki badań przed kuracją biosteronową:

przed biosteronem

 

 

 

A oto wyniki badań po kuracji biosteronem 10 mg ( bez recepty jeszcze wtedy ) :

po biosteronie

Zadowolony z wyniku przyjmowałem biosteron dalej, lecz wynik był niezadowalający więc stwierdziłem żeby lekarz przypisał mi konkretny biosteron dużo mocniejszy 25 mg

Oto wyniki badań po kuracji biosteronu 25:

biosteron 25

 Zrozumiałem wtedy, że biosteron to placebo i lek homeopatyczny. Nawet gdy brałem jego znaczne ilości to nic nie podnosiło tej poprzeczki.

 

To badanie po braniu ogromnej ilości biosteronu + Tribulus i jakieś wynalazki z internetu na bazie tribulusa:

biosteron 25 nie działa

 

 Jak widać zwiększenie dawki nie poprawiło wyników, a nawet je pogorszyło.

Postanowiłem bardziej zainteresować się tematem, bo nie chciałem tak żyć, by resztę życia żyć w cierpieniu. Wpadłem na świetny pomysł ( i skuteczny, choć z góry mówię, że nie chce nikogo namawiać do tego tylko przedstawiam moje fakty ) żeby podnieść poziom testosteronu za pomocą odblokowania się po sterydach, jako że teoretycznie niby byłem zablokowany po psychicznym urazie po kontuzji kończącej moją karierę sportową.

Zdobyłem enanthate testosteron i zacząłem brać około co 5-7 dni dawki najpierw 1 ampułkę, potem 3, potem 3 , potem 3 potem 2 a potem chyba bodajże 1.  Cały czas chodziłem na siłownie i w międzyczasie dokupiłem sobie jabłczan kreatyny, który też suplementowałem.

Nie bałem się brania alkoholu. Nie dużo, ale czasem coś wypiłem. Nigdy nie byłem agresywny po testosteronie. Bardziej dominowałem, pokazywałem kto tu rządzi, ale uspokajałem się gdy ktoś się podporządkował. Nie czułem żadnej absolutnie nienawiści do innych ludzi, gdy miałem wysoki poziom tego hormonu(teść). Po prostu nie dawałem sobie popalić i tylko tyle, lecz nie było w tym żadnej agresji, bardziej dominacja, krzyk machanie rękami, ale nie do takiego stopnia, by kogoś w nienawiści uderzyć. W moim przypadku gdy byłem na teściu to po prostu bardzo byłem opanowany. Agresywny byłem podczas nerwicy czyli przy braku testosteronu, wtedy czułem nienawiść, niechęć i gniew. Testosteron wyłączył mnie z tych stresujących bodźców całkowicie. Więc trzeba by było zrozumieć, że takie coś ma miejsce i nauczyć się odróżniania nerwowości, poczucia strachu czy stresu z agresywnością po testosteronie.

Siła mi skoczyła bardzo dużo, brałem z 1.5x więcej ciężarów niż zwykle. Przyrosty niesamowite. Ćwiczyłem tylko pół roku. Gdy pod koniec cyklu zaczynałem czuć, że testosteron już powoli przestaje działać, bo się już całkowicie wchłonął w organizm to zacząłem bawić się w odblok. Sam dokładnie nie wiedziałem co mnie odblokuje, czy sam testosteron czy odblok w postaci HCG czy clomid, więc spróbowałem wszystkiego czyli cały pełny cykl po sterydach.

HCG podzieliłem 4 dawki. Trochę bałem się przedawkować. Jedna ampułka to 5000 IU z czego zużyłem tylko połowę proszku. Więc mniej więcej około 2000 IU na oko licząc podzieliłem na 4 dawki (500 IU) i każdą dawkę rozcieńczyłem w soli fizjologicznej. 

Pierwszą dawkę wziąłem jakoś rano i poczułem się jakiś senny i spałem cały dzień. Drugą dawkę wziąłem 2 dni później i jeszcze dzień wcześniej poczułem nagłą moc do pracy. Biegłem w pracy jak szalony, rozwalałem jakieś klocki drewniane to młotki się wyginały, kaleczyłem ręce i nie przejmowałem się tym, bo robiłem to jak jakiś zapaleniec czy pasjonat rozbijania kloców. Robota to była prymitywna, a wczuwałem się jakby to była pasja mego życia. Po wzięciu 2 dawki jeszcze bardziej się nakręciłem, a po 3 dawce czułem się prawie jak na  enanthate. Bylem już tak nakręcony czyli łącznie po tych 1500 IU, że bałem się jakiegoś zablokowania jąder i po prostu 4 dawki nie wziąłem. Z tego co pamiętam między 2 a 3 zastrzykiem zacząłem brać Clomid

Clomid brałem poprzez dawkę uderzeniową czyli pierwszego dnia 6 tabletek, kolejnego 5, następnego 4 potem, chyba znowu 4, potem 3, potem 3, potem 2, potem 2, potem 1 i aż do wyczerpania zapasów clomidu. Objawy jakie miałem to dziwne samopoczucie, ale może dlatego że ja tak jestem gdy czuje się niepewnie. Mam objawy hipohondrycze i dlatego to mógłby być efekt placebo. Samopoczucie nie było bolesne czy nieprzyjemne tylko dziwne. Dodatkowo miałem łzawiące oczy jakoś trochę. Pamiętam, że spałem po 12 godzin przez cały czas brania Clomidu. Większych efektów nie pamiętam, a jeżeli były to nie były istotne, bo bym pamiętał po prostu. Zawsze takie rzeczy „inwazyjne” zapamiętuje, więc po za samym długim spaniem niczego nie było. 

Po miesiącu czułem się normalnie, nie czułem nerwicy, bywałem uśmiechnięty, nie czułem nienawiści ani depresji i nic z tych rzeczy związanych. Nie czułem też szczęścia jakiegoś. Ciężko było mi wyczuć różnice miedzy stanem przed kuracją, a po. Lecz w pewnych momentach krytycznych jak jakaś kłótnia czy inne stresowe sytuacje to byłem bardziej opanowany, zdystansowany i nie obchodziło mnie to, że ktoś ochrzania mnie w pracy. Olewałem ten temat i takie rzeczy spływały po mnie jak po kaczce. Bylem bardzo obojętny na negatywy i czułem się bardzo wyluzowany i uspokojony. Nie bolało mnie nic na tle nerwowym, nie czułem przygnębienia, nie mogło mnie nic zdołować, a wszelkie błędy zamieniałem na żarty i robiłem z wszystkiego żarty chyba z powodu takiego, że tyle lat się męczyłem z nerwicą i byłem do niej przyzwyczajony, więc jak wyszedłem z niej z przyzwyczajonym organizmem do bycia w dołku to wszystko mnie bawiło i cieszyło. Oczywiście bez przesady, ale nie przejmowałem się niską pensją jak np. wszyscy pracownicy w firmie.

 Niestety podczas brania teścia, HCG czy clomidu nie zrobiłem żadnego badania potwierdzającego testosteron. Pomyślałem, że nie ma sensu, bo i tak nie będą to naturalne badania i nie wiem w której fazie cyklu co dany specyfik robi i jak zaburza równowagę hormonalną. Uznałem, że taka informacja mogła by być ciekawostką, lecz niczego nie wniosłaby w ciągłych zmianach przy dostarczaniu do organizmu „sztuczności”.

 

Ale gdy byłem około 2-3 miesiące po cyklu czyli po odstawieniu już Clomidu to zrobiłem badania testosteronu oto one:

Po cyklu enanthate, HCG, Clomid

 

Jak widać wcześniej mój poziom testosteronu oscylował między 300 a 400 czyli można średnio dać około 350, a tutaj mam wynik praktycznie ponad 2x większy. Najśmieszniejsze jest to, że wtedy i z totalnie złym samopoczuciem(przed braniem), jak i po cyklu ciągle miałem normę testosteronu czyli wg. NFZ-tu wtedy gdy byłem skołowany(przed braniem) to nie powinienem się leczyć. Wysuwam własną teorię spiskową, że po to ta granica normy jest tak zaniżona, by ograniczyć ilość pacjentów do lekarza. Bo skoro źle się czułem, a potem się czułem dobrze to wychodzi na to, że byłem chory i się wyleczyłem, no nie? Wnioski wyciągnijcie sami. 

 

Dla pewności powtórzyłem badanie, bo gdzieś wyczytałem, że poziom testosteronu może spadać nawet pół roku po użyciu HCG. Oto moje kolejne badanie:testosteron po cyklu

 

Faktycznie spadł mi testosteron, więc spróbowałem tego samego dnia zaaplikować sobie enanthate w ilości 1 czy 2 ampółki( nie pamietam, ale cos z tego ). Po zaaplikowaniu i odczekaniu, aż teść syntetyczny zniknie z organizmu od razu po około 3 tygodniach poszedłem na kolejne badanie. Nie pamiętam czy wtedy brałem clomid. Chyba raczej tak.

 

Wynik po tej operacji był taki:testosteron bez clomidu po enanthate

 

Następnie odczekałem jakiś czas nic nie biorąc, bo widziałem jak się czułem i widziałem realne podniesienie testosteronu w badaniach. Po jakimś czasie czystości w sterydach zrobiłem kolejne badanie sprawdzające czy testosteron spada czy jednak jestem odblokowany.

 

Wynik był następujący:odblokowanie dalsze po cyklu sterydowym

 

Jak widać testosteron mi wzrósł bez żadnych środków dopingujących. Wynik był 2x większy niż przy rozpoczęciu przygody. Czuje się dobrze, nie mam długo żadnych objawów. Mija 3 rok i nadal czuje się dobrze, nie czuje stresu, nie czuje nerwowości. Wszystko jest bardzo dobrze.

Czy polecam brać? Nie polecam tylko informuję jak działało to w moim przypadku dla pewnej informacji, bo być może komuś się ta informacja przyda, będzie miał punkt odniesienia. Jeżeli ktoś będzie chciał wziąć to weźmie, więc jak już ma brać( a nie namawiam nikogo! ) to lepiej zobaczyć jak to działało na mój organizm, że w takich proporcjach i ilościach udało mi się uzyskać dobry wynik, co nie oznacza, że w Twoim organizmie na 100% też się uda. Masz pewien drogowskaz, że być może z dużym prawdopodobieństwem się uda, ale nie ma żadnej gwarancji dlatego, jeżeli musisz to wykorzystuj to bierzesz to na własną odpowiedzialność. Natomiast jeżeli jesteś zdesperowany, że musisz wziąć to masz prawdziwe moje dane i możesz zobaczyć ile wystarczy brać by to po prostu zadziałało. 
Mnie się wydawało, że ja zrobiłem soft cykl, a na prawdę to był cykl takiego średnio/mocnego poziomu, akurat taki mi wystarczył, że mi się udało, co nie determinuje to żadnej gwarancji gdybym to zrobił jeszcze raz to tylko probabilistyka. 

Czyli generalnie jestem zadowolony, bo bardzo pomogło mi to w życiu, ale powstał też problem z powodu zbyt dużej ilości przyjęcia enanthate. Jedyny skutek uboczny jaki zaobserwowałem to dosyć mocne przerzedzenie włosów nieodwracalnie. Mam krótsze włosy i rzadsze. Gdybym jeszcze raz miał takie coś przechodzić to zaopatrzyłbym się w jakiś specyfik uodparniający włosy, a niestety wtedy myślałem, że to było soft cykl i że nic mi się nie stanie. Dlatego jeżeli Ci zależy na łysinie to nie zabezpieczaj się 😉 

To tyle. Jeżeli Ci się spodobało to nie musisz niczego subskrybować, lajkować ani nic. Po prostu nie zrób z siebie wariata jeżeli to jest na prawdę nie konieczne.