Historia muzyki lat 90. Szczota, kult, Closterkeller, Alioth

Część I – PREHISTORIA

Wrona Logo Zespołu             Historia o zespole Hellhaim nie byłaby w pełni, czy nawet uczciwie i sensownie wyłożona, bez próby odtworzenia najwcześniejszych wydarzeń, które sprawiły, że z mroku dziejów wyłoniły się siły połączone dziś w stalową konstrukcję siejącą spustoszenie w naszym kraju. W tym miejscu musimy jednak, jako gospodarze i narratorzy, narzucić sobie pewne ramy czasowe – nie możemy przecież, drogi czytelniku, zanudzać Cię wycieczkami po krętych meandrach opowieści nie mających wpływu na aktualne oblicze zespołu. Przyjmijmy zatem, że najwcześniejszym zdarzeniem, które zaowocować miało w przyszłości powstaniem HELLHAIM były narodziny oślepiającej iskry, powstałej z nagłego zderzenia dwóch błądzących w PRL-owskiej rzeczywistości metalowych adeptów gitary – Piotra „Schenkera” Konickiego i Alberta „Ala” Żółtowskiego.

             W orwellowskim roku 1984 wspomniany wyżej duet spotkał się po raz pierwszy na próbie zespołu X-Ray – załoga została powołana do życia przez Schenkera i basistę Wojciecha Bejma i w założeniu miała odmienić oblicze polskiej muzyki – zespół nie poczynił jednak znaczących postępów w tym kierunku do momentu, aż w zespole znalazł się Albert. Nasi bohaterowie pracując wspólnie szybko znaleźli się wewnątrz prawdziwego tygla pomysłów, a zespół ewoluował na tyle szybko, że zupełnie nie przypominał pierwotnego tworu. Muzycy zmienili zatem nazwę na ALIOTH i w krótkim czasie znaleźli podobnych sobie zapaleńców – oprócz Konickiego i Żółtowskiego na gitarach i Bejma na basie w składzie znaleźli się wokalista Jerzy Misiurski i przyszła legenda polskiej muzyki alternatywnej – perkusista Andrzej „Szczota” Szymańczak, bębniący później m. in. w Closterkeller, Kult czy KNŻ. Dość szybko zespół opuścił Misiurski, a zaszczytne stanowisko gardłowego objął Dariusz Specjał – jego surowy, zachrypnięty wokal dodał kapeli thrashowego sznytu. W tym składzie zespół przetrwał do 1987, który to był rokiem znaczących wydarzeń dla zespołu – ALIOTH zagrał wtedy na osławionym festiwalu w Jarocinie, dzieląc scenę z kapelami takimi jak Wilczy Pająk, Dragon, Dezerter, czy Armia. Niedługo potem ALIOTH zakończył działalność, a wraz z nim przygasła rzeczona jasna iskra, symbolizująca współpracę naszych bohaterów…

             Zapewne, drogi czytelniku, pamiętasz (bądź znasz z opowieści nestorów swego rodu) obowiązek służby wojskowej w dawnych czasach. Otóż, nie bez powodu większość metalowych hymnów traktuje o wojnie i męstwie odznaczających się w niej bohaterów. Dla 20-letnich chłopców jedyną rzeczą bardziej heroiczną od grania w zespole metalowym była właśnie służba wojskowa – a przynajmniej wersję tę przyjmijmy na czas trwania naszej opowieści. Niezależnie jednak od motywów naszych bohaterów, po powrocie z wojska w roku 1989 los poprowadził ich dwiema rozbieżnymi drogami. Schenker rzucił się bowiem w wir życia rodzinnego, podczas gdy Al wrócił ze wzmocnioną militarnymi doświadczeniami żądzą siania spustoszenia poprzez muzykę. W tym samym roku Albert wraz z Bejmem i Specjałem reaktywowali ALIOTH, zaś Schenkera i Szczotę zastąpili Bogusław „Bibas” Balcerak (Crylord, Hetman) na gitarze oraz Piotr Jagielski na perkusji. Z nowymi członkami w składzie muzyka ALIOTH stała się cięższa i bardziej agresywna niż kiedykolwiek, dość szybko muzycy zdecydowali się więc na nadanie formacji nowej nazwy, która lepiej pasowałaby do obecnego charakteru – tak powstał HOLOCAUST.

W 1991 z zespołu odchodzi jednak Bibas, zastąpiony przez Dariusza Drzewieckiego. W tym składzie zespół doświadcza powolnej erozji, aby ostatecznie rozwiązać się w roku 1993. Albert dołącza tym samym do Schenkera na przedwczesnej muzycznej emeryturze, która trwa jeszcze wiele, wiele lat…

Al i schenker - o alioth

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli spodobała Ci się ta historia i jesteś zainteresowany zespołem zostaw lajka nam na facebooku i bacznie czekaj na koncerty.

Zapraszamy na Google+